| Po drodze do Siedlec... |
| Autor: Poliglota | |
Po drodze do Siedlecz cyklu "Na ostatnią chwilę, wyrzucili Poliglotę z surykatczym biletem" 28 sobota XI 2009
"Nobody expects the Spanish Inquisition!" Cel: Siedlce, plus parę atrakcji po drodze (przynajmniej planowo). [listy nie umieszczam jest na wikipedii i googlach :P, a zwiedzimy co zdążymy] Główny Cel: Nie siedzieć w domu w sobotę wmawiając sobie że coś zrobię, nadrobię, odpocznę, będzie to dobry dzień - bo i tak się skończy kompletnym nic nie robieniem. Typ wycieczki: błądząco - włócząca - samoprowadząca - a napewno nieoczekiwana Jak: KM-ka, ja ruszam ze wschodniego, ewentualna zbiórka 9:40 (KM-ka rusza o 10:05) Planowany powrót do Wa-wy na ok. 20:20 (może wyjść wcześniej) Koszt: bilety w obie strony - cennik na stronie KM (posiadacze ZTM - bilety od końca posiadanej strefy miejskiej) Co zabrać: - coś do grania (karcianki mile widziane), - coś do wszamania, - małpkę na patyku szkicującą obrazki, - coś od deszczu (np. u pań w deszczu sprawdza się strój kąpielowy lub co lepiej bikinii) Org: Wyjazd jak najbardziej luźny, niezgłaszany - tak więc jeśli ktoś bez ubezpieczenia z domu nie wychodzi - cóż niech sam o nie zadba, lub zamówi sobie pizze z dostawą do domu. Gniazdko czyli kontakt: poliglota:
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
783 488 399 Tak, jak najbardziej, ogłoszenie zamieszczam tak późno żeby zagrać na nosie uczestnikom poprzedniego wyjazdu do Łowicza - bo zadawali głupie pytania o rok położenia ulicy. Jest to jedyny powód, poza tym że nikt nic w tę sobotę nie organizuje. Tylko te 2 powody mną kierowały, i jeszcze to że 90% wypadków zdarzą się w domu, dlatego wyjdź z niego. Tak te 3 popchnęły mnie do tak drastycznego kroku, a także to że mam jeszcze prawie 0.5 kg daktyli suszonych. |
|
| Zmieniony ( 28.11.2009. ) |


